W sierpniu 2026 roku rząd potwierdził, że z systemów firmy MyDr wyciekły historyczne dane gabinetów lekarskich, które mogą dotyczyć 18,8 mln osób i ponad 12 tys. placówek. Od lipca NFZ finansuje część świadczeń wyłącznie wtedy, gdy wizytę umówiono przez centralną e-rejestrację, a od kwietnia większe podmioty lecznicze podlegają znowelizowanej ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Każde z tych wydarzeń dopisuje do wyceny nowe pozycje, dlatego koszt oprogramowania medycznego liczy się dziś inaczej niż jeszcze dwa lata temu.
Przychodnia ma do wyboru dwie drogi. Gotowy system gabinetowy to abonament od około stu złotych miesięcznie, rosnący z liczbą użytkowników, a oprogramowanie na zamówienie zaczyna się od MVP, czyli pierwszej działającej wersji, którą przygotowujemy w dwa–cztery tygodnie. Ile wyniesie cały projekt, zależy przede wszystkim od dwóch rzeczy: z iloma systemami państwowymi program musi wymieniać dane i czy ma wspierać decyzje diagnostyczne, bo wtedy najpewniej będzie wyrobem medycznym. Oprogramowanie dla branży medycznej tworzymy od ponad dziesięciu lat, a poniżej zestawiamy nasze stawki, cenniki gotowych systemów i koszty, które wynikają z polskich przepisów. Wszystkie kwoty podajemy netto.
Gotowy system gabinetowy czy oprogramowanie na zamówienie
Większość gabinetów i przychodni w Polsce pracuje na gotowych systemach i ma ku temu dobre powody: producent bierze na siebie integrację z P1, rozliczenia z NFZ i każdą zmianę w specyfikacjach, które Centrum e-Zdrowia i Fundusz publikują kilka razy w roku. Najmniejsze praktyki mogą zresztą spełnić ustawowe minimum za darmo w gabinet.gov.pl, gdzie wystawia się e-recepty i e-skierowania, raportuje zdarzenia medyczne i prowadzi harmonogramy centralnej e-rejestracji. Koszt oprogramowania medycznego pisanego na zamówienie zaczyna się więc zwracać dopiero tam, gdzie gotowe narzędzia przestają nadążać za tym, jak działa placówka.
Ceny gotowych systemów dla przychodni
Abonamenty liczy się na trzy sposoby – od użytkownika, od stanowiska albo ryczałtem za placówkę – co utrudnia proste porównanie. Poniżej ceny z cenników producentów w październiku 2026 roku.
| System | Sposób rozliczenia | Cena |
|---|---|---|
| Medfile | za użytkownika, miesięcznie | 119–299 zł brutto za pierwszego użytkownika, 79–159 zł za każdego kolejnego |
| Mediporta | abonament miesięczny | 128–342 zł netto |
| mMedica (Asseco) | za stanowisko, rocznie | 375–698 zł netto za pierwsze stanowisko, 242–462 zł za każde następne |
| eGabinet | za placówkę, miesięcznie, zależnie od liczby wizyt | 99–799 zł netto, bez limitu kont użytkowników |
Weźmy przychodnię z piętnastoma stanowiskami. W mMedice w wersji Standard zapłaci 558 zł za pierwsze i po 368 zł za każde następne, czyli około 5,7 tys. zł netto rocznie, a w Medfile Premium przy piętnastu użytkownikach – 1 425 zł brutto miesięcznie, co daje ponad 17 tys. zł w skali roku. Nawet po pięciu latach to zwykle mniej, niż wynosi koszt oprogramowania medycznego pisanego od zera i zintegrowanego z P1. Własne oprogramowanie opłaca się wtedy, gdy gotowe narzędzie blokuje sposób, w jaki placówka zarabia albo obsługuje pacjentów, bo sam rachunek abonamentów rzadko je uzasadnia.
Sytuacje, w których opłaca się własny system
Po oprogramowanie na zamówienie sięga się najczęściej w pięciu sytuacjach:
- Sieć placówek z własnym modelem obsługi – rejestracja łącząca wizyty z NFZ, abonamenty firmowe i pakiety ubezpieczycieli, wspólny grafik lekarzy w kilku miastach i raporty, których gotowy system nie wygeneruje.
- Startup, dla którego oprogramowanie jest produktem – platforma telemedyczna, aplikacja do monitorowania pacjentów albo narzędzie dla jednej specjalizacji. Cudzy abonament w ogóle nie wchodzi tu w grę.
- Aplikacja dla pacjentów oparta na istniejącym systemie – umawianie wizyt, wyniki badań i przypomnienia pod marką placówki, połączone z systemem gabinetowym przez API. To zwykle najtańsza droga do własnego produktu.
- Narzędzie diagnostyczne z własnymi algorytmami, czyli testy, skale i modele obliczeniowe, których nie ma w żadnym gotowym produkcie.
- Warstwa integracyjna spinająca system gabinetowy, laboratoryjny, CRM i księgowość, gdy każdy pochodzi od innego dostawcy. Koszty takich projektów rozkładamy w artykule o integracji systemów IT.
Ogólne kryteria wyboru między jednym a drugim, także poza medycyną, opisujemy w tekście Oprogramowanie dla firm: gotowe czy dedykowane.
Koszt oprogramowania medycznego na zamówienie w 2026 roku
Koszt oprogramowania medycznego pisanego na zamówienie składa się ze stawki zespołu i zakresu prac. Stawkę da się porównać z rynkiem od razu, a zakres najlepiej sprawdzić na działającej wersji, zanim zapadnie decyzja o pełnym budżecie.
Stawki przy systemach medycznych
Punktem odniesienia są zarobki samych programistów. Według raportu Just Join IT mediana wynagrodzeń w ofertach na kontrakt B2B wynosiła w 2025 roku 9 020 zł miesięcznie u juniorów, 18 900 zł u specjalistów na poziomie mid i 24 780 zł u seniorów, co w przeliczeniu daje mniej więcej 54, 113 i 148 zł za godzinę. Software house dolicza do tego project managera, testera i analityka, ciągłość zespołu oraz własną marżę. Przy systemach medycznych dochodzą jeszcze specjaliści znający P1, standard HL7 i wymogi bezpieczeństwa danych o zdrowiu, a każda zmiana przechodzi więcej testów i dokumentacji, dlatego stawki są tu wyższe niż przy zwykłym oprogramowaniu biznesowym – w Fingoweb wynoszą 150–390 zł netto za godzinę, zależnie od stażu i technologii. Typowe stawki poza medycyną i próg, od którego zewnętrzny zespół wychodzi taniej od etatu, opisujemy w tekście o outsourcingu IT.
Koszt oprogramowania medycznego podawany w ofertach to kwota netto, do której dochodzi 23% VAT. Placówka, która wykonuje wyłącznie usługi medyczne zwolnione z VAT, nie odliczy podatku naliczonego, więc dla niej faktura za oprogramowanie jest o prawie jedną czwartą wyższa niż kwota w ofercie.
MVP w dwa–cztery tygodnie
Narzędzia AI tak bardzo zmieniły tempo pisania kodu, że szacowanie całego systemu w godzinach straciło sens – ten sam zakres potrafi dziś zająć zupełnie inny czas niż jeszcze dwa lata temu. Dlatego zaczynamy od MVP, czyli pierwszej działającej wersji obejmującej jeden najważniejszy proces, którą przygotowujemy w dwa–cztery tygodnie. Na niej sprawdzasz pomysł z prawdziwymi użytkownikami, a koszt kolejnych etapów wycenia się już na podstawie działającego produktu.
| Etap | Co zwykle obejmuje |
|---|---|
| MVP (2–4 tygodnie) | jeden proces, np. rejestracja online, aplikacja dla pacjentów korzystająca z API systemu gabinetowego albo panel diagnostyczny |
| Kolejne etapy | integracje z P1 (każda usługa osobno), z NFZ i centralną e-rejestracją, następne moduły, role użytkowników i aplikacja mobilna |
| Przed startem produkcyjnym | test penetracyjny, dokumentacja wymagana przez RODO i ustawę o KSC, a przy wyrobie medycznym – ocena zgodności w jednostce notyfikowanej |
| Po starcie | utrzymanie, hosting i dostosowanie do nowych wersji specyfikacji CeZ i NFZ |
Taki podział chroni przed najdroższym błędem, czyli zamówieniem pełnego systemu na podstawie wyobrażeń o tym, jak będzie używany. Wyjaśnia też, dlaczego mało która sieć placówek pisze system EDM od zera: zwykle taniej wychodzi wariant mieszany, czyli gotowy system i własne moduły wokół niego.
Koszty, które wracają co roku
Na wdrożeniu kończy się wycena, natomiast koszt oprogramowania medycznego narasta przez cały okres używania programu. Na utrzymanie warto odkładać 15–20% kosztu wykonania rocznie, czyli więcej niż przy typowym oprogramowaniu biznesowym, bo specyfikacje systemów państwowych zmieniają się regularnie: w marcu 2026 roku NFZ zaktualizował opis interfejsu eWUŚ, a jesienią zapowiedział nową wersję komunikatu KOL, obowiązkową od 2 listopada. Poza samym utrzymaniem budżet obciążają:
- Hosting – serwery w polskim centrum danych albo w warszawskim regionie chmury. Standardowa maszyna wirtualna z dwoma procesorami kosztuje w Google Cloud około 230 zł miesięcznie, a cała konfiguracja produkcyjna z bazą danych, kopiami zapasowymi i środowiskiem testowym to zwykle od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie.
- Testy penetracyjne – 6–18,5 tys. zł za aplikację webową z jedną do trzech ról użytkowników i 11–21,5 tys. zł za mobilną, plus około 15% za test powtórny. Zleca się je przed startem i po każdej większej zmianie.
- Inspektor ochrony danych – zewnętrzny IOD dla małej placówki kosztuje od 800 zł miesięcznie.
- Certyfikaty do P1 – Centrum e-Zdrowia wydaje je bezpłatnie, ale są ważne dwa lata, więc ich wymianę trzeba wpisać w kalendarz prac.

Przepisy, które podnoszą koszt oprogramowania medycznego w Polsce
Kiedy mowa o zgodności oprogramowania medycznego z prawem, większość tekstów kończy na RODO, choć to dopiero punkt wyjścia: program używany w przychodni musi wymieniać dane z platformą P1 i systemami NFZ, większe placówki podlegają ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, a oprogramowanie wspierające diagnozę bywa wyrobem medycznym. Każdy z tych obszarów to osobna pozycja w budżecie, a najważniejsze terminy zebraliśmy w tabeli.
| Obowiązek | Od kiedy | Co musi obsłużyć oprogramowanie |
|---|---|---|
| E-recepta | 8 stycznia 2020 | dokumenty HL7 CDA przesyłane do P1 |
| E-skierowanie | 8 stycznia 2021 | dokumenty HL7 CDA przesyłane do P1 |
| Zdarzenia medyczne i indeksowanie EDM | 1 lipca 2021 | raportowanie w HL7 FHIR, repozytorium dokumentacji w standardzie IHE XDS.b |
| Znowelizowana ustawa o KSC | 3 kwietnia 2026, obowiązki do kwietnia 2027 | system zarządzania bezpieczeństwem, zgłaszanie incydentów w ciągu 24 i 72 godzin |
| Centralna e-rejestracja | 1 lipca 2026 | harmonogramy i wolne terminy przesyłane do P1 |
| Komunikat KOL 4.2 (listy oczekujących) | 2 listopada 2026 | nowa wersja komunikatu i interfejsu AP-KOLCE |
| AI Act dla AI w wyrobach medycznych | 2 sierpnia 2028 | wymogi dla systemów AI wysokiego ryzyka |
Integracja z platformą P1
Od lipca 2021 roku każdy podmiot leczniczy, publiczny i prywatny, zgłasza do platformy P1 zdarzenia medyczne i indeksuje w niej elektroniczną dokumentację medyczną, która sama zostaje w repozytorium placówki. Dla programisty oznacza to kilka technologii naraz: e-recepty i e-skierowania przesyła się jako dokumenty HL7 CDA w usługach SOAP, zdarzenia medyczne – przez API w standardzie HL7 FHIR, a wymiana dokumentacji idzie przez profile IHE XDS.b, przy czym całość zabezpiecza wzajemne uwierzytelnianie TLS i podpisy certyfikatami wydanymi dla P1. Specyfikacje dla dostawców oprogramowania publikuje Centrum e-Zdrowia.
Samo podłączenie nic nie kosztuje. Dostawca pisze do CeZ, dostaje konto w środowisku integracyjnym, dane testowe i certyfikaty, a o dostęp produkcyjny występuje już każda placówka osobno. Formalnej certyfikacji oprogramowania nie ma, obowiązuje za to zgodność z minimalnymi wymaganiami technicznymi ministra zdrowia, na którą placówki mają dziewięć miesięcy od publikacji kolejnej wersji. Koszt oprogramowania medycznego kryje się tu w pracy zespołu, bo każda usługa P1 to osobna integracja z własnym cyklem testów, dlatego w MVP zwykle uruchamia się jedną z nich, na przykład e-receptę, a kolejne dochodzą w następnych etapach. Kto chce ruszyć szybciej, może kupić gotowy konektor od producenta, który ma go już w swoim systemie, choć takie usługi wycenia się indywidualnie.
NFZ i centralna e-rejestracja
Placówki z kontraktem NFZ potrzebują jeszcze weryfikacji uprawnień pacjenta w eWUŚ, sprawozdawczości w komunikatach XML i obsługi list oczekujących w AP-KOLCE. W 2026 roku doszła do tego centralna e-rejestracja: od 1 lipca NFZ finansuje objęte nią świadczenia wyłącznie wtedy, gdy umówiono je w tym systemie. Na początku chodziło o pierwszą wizytę u kardiologa, mammografię i cytologię, w sierpniu doszło osiem kolejnych obszarów, a do końca 2029 roku e-rejestracja obejmie całą ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. Oprogramowanie placówki musi więc na bieżąco przesyłać do P1 harmonogramy i wolne terminy, bo bez nich Fundusz wstrzymuje płatności.
Gabinety, które przyjmują wyłącznie pacjentów prywatnych, większości tych integracji nie potrzebują, co w ich przypadku wyraźnie obniża koszt oprogramowania medycznego. Warto to ustalić na samym początku, bo moduły rozliczeń z NFZ należą do najbardziej pracochłonnych części systemu.
RODO, dokumentacja medyczna i ustawa o KSC
Dane o zdrowiu to w RODO szczególna kategoria danych, więc oprogramowanie medyczne potrzebuje zabezpieczeń dopasowanych do wyższego ryzyka: szyfrowania, uwierzytelniania dwuskładnikowego, rejestru dostępu do kartoteki i uprawnień nadawanych według ról. Dokumentację medyczną przechowuje się co do zasady przez 20 lat, a naruszenie ochrony danych trzeba zgłosić prezesowi UODO w ciągu 72 godzin. Jak drogie bywają zaniedbania, pokazuje decyzja z 2024 roku, w której UODO nałożyło 1,44 mln zł kary na spółkę medyczną: hakerzy wykradli dane jej pacjentów i zażądali 3 mln dolarów okupu, a kontrola wykazała, że wyniki testów na COVID leżały na dyskach sieciowych zamiast w systemie przeznaczonym do danych o zdrowiu.
Od kwietnia 2026 roku obowiązuje też znowelizowana ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, która wdraża dyrektywę NIS2 i obejmuje ochronę zdrowia. Podmiot leczniczy niebędący przedsiębiorcą staje się podmiotem ważnym, gdy zatrudnia od 50 do 249 osób, a kluczowym od 250, prywatne placówki kwalifikuje się zaś według unijnych progów dla średnich i dużych firm. Podmioty objęte ustawą mają czas do kwietnia 2027 roku na wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, poważny incydent zgłaszają w ciągu 24 godzin (wczesne ostrzeżenie) i 72 godzin, a za naruszenia grozi kara do 10 mln euro. Ustawa każe też dbać o bezpieczeństwo łańcucha dostaw, więc firma, która pisze dla nich oprogramowanie, musi się liczyć z pytaniami o dokumentację, testy i procedury – a to kolejne godziny w wycenie. Presja nie bierze się znikąd: w 2025 roku CSIRT Centrum e-Zdrowia obsłużył 1441 incydentów w sektorze, o ponad 60% więcej niż rok wcześniej.
Oprogramowanie jako wyrób medyczny
Koszt oprogramowania medycznego rośnie najbardziej wtedy, gdy program dostarcza informacji, na podstawie których lekarz podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne. Zgodnie z regułą 11 unijnego rozporządzenia MDR takie oprogramowanie trafia co najmniej do klasy IIa, więc przed wprowadzeniem na rynek musi przejść ocenę zgodności w jednostce notyfikowanej. Nadzór nad wyrobami sprawuje w Polsce prezes URPL, a ustawa o wyrobach medycznych wymaga, żeby produkty przeznaczone dla pacjentów miały polskie oznakowanie, instrukcję i interfejs.
Jednostki notyfikowane liczą opłaty za dni pracy audytorów i ekspertów. BSI w cenniku na 2026 rok bierze na przykład 3 024 euro za wniosek, 2 290 euro za dzień audytu i 4 032 euro za dzień oceny dokumentacji technicznej, do czego dochodzi opłata roczna, więc za samą certyfikację oprogramowania klasy IIa płaci się zwykle kilkadziesiąt tysięcy euro. Do tego trzeba wdrożyć system jakości zgodny z ISO 13485, przygotować ocenę kliniczną i uzbroić się w cierpliwość: według unijnego badania jednostek notyfikowanych z 2026 roku 62% z nich potrzebuje 13–18 miesięcy od podpisania umowy do wydania certyfikatu. Jeśli program korzysta ze sztucznej inteligencji, od 2 sierpnia 2028 roku dojdą wymogi AI Act dla systemów wysokiego ryzyka – termin przesunięto o rok w unijnym pakiecie upraszczającym, przyjętym w lipcu 2026 roku.
Dlatego przeznaczenie programu warto opisać, zanim powstanie pierwsza linijka kodu. Aplikacja do umawiania wizyt i przypomnień wyrobem medycznym nie jest, za to ta sama aplikacja wzbogacona o ocenę ryzyka na podstawie pomiarów może się nim stać.
Urządzenia pomiarowe, AI i własne algorytmy
Ostatnia grupa pozycji, które podnoszą koszt oprogramowania medycznego, dotyczy funkcji odróżniających produkt od konkurencji. Wycenia się je najtrudniej, bo prawie każda wymaga prototypu, a ich koszt zależy bardziej od dziedziny niż od liczby ekranów.
Integracja z urządzeniami medycznymi
Każdy typ urządzenia – ciśnieniomierz, glukometr, pulsoksymetr czy waga – to osobna integracja: parowanie przez Bluetooth Low Energy, rozkodowanie formatu danych konkretnego producenta, przetwarzanie odczytów na telefonie, szyfrowanie, przypisanie do konta pacjenta i praca aplikacji w tle, żeby pomiary spływały bez jej otwierania. Na koniec każde urządzenie czeka test na fizycznym sprzęcie, więc osiem typów oznacza osiem pełnych cykli. Jeśli aplikacja ma przy tym ostrzegać lekarza o niepokojących wynikach, sprawdź, czy nie staje się wyrobem medycznym, bo reguła 11 MDR obejmuje także monitorowanie procesów fizjologicznych.
Jak bardzo koszty integracji potrafią się różnić, dobrze widać na naszych projektach. Platforma Vheda Health, którą rozwijamy od 2014 roku, składa się z backendowego API oraz aplikacji webowej dla lekarzy i obsługuje cztery kategorie urządzeń: glukometr, pulsoksymetr, ciśnieniomierz i termometr. Według danych platformy pacjenci oszczędzają dzięki niej ponad 80% kosztów leczenia, bo problemy zdrowotne wychodzą na jaw na tyle wcześnie, że udaje się uniknąć hospitalizacji.
Dla Vheda Health zbudowaliśmy też aplikację mobilną dla pacjentów na iOS i Androida: ponad 40 funkcji, od wideokonsultacji i czatu z opiekunem medycznym po osiem zintegrowanych urządzeń, które przesyłają przez BLE pomiary wagi, tętna, ciśnienia i poziomu glukozy. Ten sam klient, a nakład pracy na integracje różni się o rząd wielkości.

Funkcje AI i algorytmy diagnostyczne
Wśród funkcji AI najmniej podnosi koszt oprogramowania medycznego wyszukiwanie semantyczne w dokumentacji. Rozwiązanie oparte na bazach wektorowych pozwala lekarzowi zapytać zwykłym językiem o wyniki pacjentów z podobnymi objawami, a najwięcej pracy wymaga tu przygotowanie danych. Więcej kosztuje asystent, który nagrywa wizytę, transkrybuje ją i wypełnia odpowiednie pola w kartotece, z etapem weryfikacji przed zapisem. Najdroższe jest rozpoznawanie postawy ciała z obrazu wideo, wykorzystywane w rehabilitacji i wykrywaniu upadków, bo oznacza pracę nad modelem, dostrajanie go na prawdziwych nagraniach i długie testy. Przy każdej z tych funkcji trzeba też ustalić, gdzie trafiają dane pacjentów, ponieważ przekazanie ich do modelu działającego poza Europejskim Obszarem Gospodarczym wiąże się z dodatkowymi obowiązkami z RODO.
Zdarza się, że wszystkie te koszty przebija sama logika dziedzinowa. W systemie Diagmatic, z którego korzystają m.in. poradnie psychologiczno-pedagogiczne, użytkownik widzi trzy panele: backoffice z modelami psychometrycznymi, panel diagnosty z wynikami i panel, w którym dziecko rozwiązuje testy. Najwięcej kosztowało jednak to, czego nie widać, czyli przełożenie modeli matematycznych opracowanych przez psychometrów na algorytmy, które w czasie rzeczywistym zwracają trafne wyniki. Jeśli produkt medyczny opiera się na specjalistycznej matematyce, algorytmy kosztują więcej niż interfejs.

Etap przed programowaniem i model współpracy
Większość opracowań poświęca etapowi przed programowaniem jedną linijkę, choć to od niego zależy, czy wycena się utrzyma. Pieniądze wydane na analizę łatwo potraktować jak płacenie za papierologię, tymczasem to najtańsze ubezpieczenie od sytuacji, w której w czwartym miesiącu prac zakres okazuje się dużo większy, niż zakładano. Właśnie tu szacunkowy koszt oprogramowania medycznego zawęża się do konkretnej kwoty – jeszcze zanim cokolwiek podpiszesz.
Analiza potrzeb, makiety i proof of concept
Pracę zaczyna analityk biznesowy, którego wspierają programiści, projektanci i marketerzy, tak żeby każdy obszar projektu miał swojego eksperta. Efektem jest spisana specyfikacja potrzeb, założeń i celów – dokument, który pozostaje twoją własnością nawet wtedy, gdy ostatecznie nie zdecydujesz się z nami współpracować, więc przy niewielkim ryzyku zdobywasz wiarygodną wycenę, zanim zwiążesz się z dostawcą. Szerzej piszemy o tym etapie w poradniku o planowaniu budżetu projektu IT.
Następnie projektanci przygotowują makiety, czyli odwzorowanie gotowego systemu 1:1, w maksymalnie trzech wariantach stylistycznych dopasowanych do komputera, telefonu i tabletu. Źle zaprojektowany proces rejestracji czy wizyty poprawia się na makiecie w kilka godzin; po napisaniu API ta sama zmiana zajmuje tygodnie. Przy zupełnie nowych pomysłach, takich jak rozpoznawanie postawy czy nietypowe urządzenie pomiarowe, warto jeszcze przed MVP przygotować wstępną wersję, która pokaże, czy koncepcja w ogóle działa. Nawet nieudany proof of concept to zaoszczędzone pieniądze.
Fixed price a time and material
W modelu fixed price budżet, zakres i harmonogram ustala się z góry, dlatego sprawdza się on przy projektach z dobrze opisanymi wymaganiami. Time and material to rozliczenie za faktycznie przepracowane godziny, dzięki któremu można przesuwać zakres i priorytety w miarę, jak spływają uwagi od lekarzy i rejestracji. Pracujemy w obu modelach, a tam, gdzie wymagania na to pozwalają, oferujemy fixed price z gwarancją.
| Pytanie | Fixed price | Time and material |
|---|---|---|
| Czy budżet jest ustalony z góry? | Tak | Nie |
| Czy można zmieniać zakres w trakcie projektu? | W ograniczonym stopniu | Tak |
| Czy wymagania trzeba w pełni opisać na starcie? | Tak | Nie |
| Czy projekt może szybko wystartować? | Nie | Tak |
Cena stała zawiera premię za ryzyko, bo to dostawca bierze na siebie wszystkie niewiadome. Przy pierwszym wydaniu produktu medycznego, kiedy część kwestii regulacyjnych wciąż jest otwarta, ta premia bywa wyższa niż przekroczenie budżetu, przed którym ma chronić. Taniej wychodzi zwykle dedykowany zespół programistów rozliczany w modelu time and material – pod warunkiem że zaakceptujesz rytm raportowania, który się z tym wiąże: prezentację postępów mniej więcej co dwa tygodnie i cotygodniowe spotkania.
Sposoby na niższy koszt oprogramowania medycznego
Da się obniżyć koszt oprogramowania medycznego bez okrajania produktu, a większość oszczędności bierze się z kolejności prac i z tego, czego nie trzeba pisać od zera.
- Zacznij od MVP. Wybierz jeden proces, który najlepiej dowodzi, że pomysł ma sens, oddaj go użytkownikom po dwóch–czterech tygodniach, a resztę dodawaj dopiero wtedy, gdy backlog ukształtują ich uwagi. Z naszego doświadczenia wynika, że spora część funkcji z pierwszej specyfikacji nigdy nie zostaje użyta.
- Korzystaj z tego, co już działa. Aplikacja dla pacjentów podłączona przez API do systemu gabinetowego albo gotowy konektor do P1 kosztują ułamek tego, co własny EDM.
- Postaw na jeden kod dla iOS i Androida. Wieloplatformowe aplikacje mobilne w React Native powstają na obie platformy równolegle, co skraca realizację i obniża koszty utrzymania w porównaniu z dwoma zespołami natywnymi.
- Kupuj to, co standardowe, a pisz to, co cię wyróżnia. Nikt nie potrzebuje autorskiego kalendarza ani własnego kodeka wideo; algorytm oceny wyników albo przetwarzanie danych z urządzeń to już co innego.
- Śledź nabory dotacji. Z KPO dofinansowano cyfryzację szpitali, a z FEnIKS – inwestycje placówek POZ, w tym w oprogramowanie. Oba nabory są już zamknięte, ale w funduszach unijnych i regionalnych regularnie pojawiają się kolejne.

FAQ – koszt oprogramowania medycznego
Pytania o koszt oprogramowania medycznego padają niemal na każdej pierwszej rozmowie, a ponieważ kwoty w odpowiedziach to widełki, traktuj je jako punkt wyjścia do wyceny konkretnego zakresu.
Ile kosztuje stworzenie oprogramowania medycznego?
Koszt oprogramowania medycznego pisanego na zamówienie zależy od zakresu, dlatego zaczynamy od MVP: pierwszej działającej wersji, którą przygotowujemy w dwa–cztery tygodnie przy stawkach 150–390 zł netto za godzinę. Gotowy system gabinetowy to dla porównania abonament od około 100 zł miesięcznie. Cena projektu rośnie z każdą integracją z P1 i NFZ, a najbardziej wtedy, gdy program jest wyrobem medycznym i wymaga certyfikacji. Co roku trzeba doliczyć 15–20% kosztu wykonania na utrzymanie, a placówka zwolniona z VAT musi jeszcze uwzględnić 23% podatku, którego nie odliczy.
Ile kosztuje integracja z platformą P1?
Dostęp do P1 i certyfikaty z Centrum e-Zdrowia są bezpłatne, więc płaci się wyłącznie za pracę zespołu. Każda usługa – e-recepta, e-skierowanie, zdarzenia medyczne, wymiana EDM – korzysta z innego standardu i przechodzi osobne testy w środowisku integracyjnym CeZ, dlatego wdraża się je etapami, zaczynając od tej, której placówka potrzebuje najbardziej. Szybszą drogą jest gotowy konektor od producenta systemu gabinetowego, wyceniany indywidualnie.
Czy mała przychodnia potrzebuje własnego oprogramowania?
Zwykle nie. Ustawowe minimum, czyli e-receptę, e-skierowanie, raportowanie zdarzeń medycznych i harmonogramy centralnej e-rejestracji, obsłuży bezpłatny gabinet.gov.pl, a gotowy system gabinetowy z dokumentacją kosztuje od około 100 zł miesięcznie. Własne oprogramowanie ma sens, gdy placówka potrzebuje czegoś, czego gotowe systemy nie oferują, na przykład aplikacji pod własną marką albo nietypowego modelu rozliczeń.
Czy przychodnia podlega ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa?
Tak, jeśli jest co najmniej średnim przedsiębiorstwem albo – w przypadku podmiotu leczniczego niebędącego przedsiębiorcą – zatrudnia 50 osób lub więcej. Mikro- i małe placówki pozostają poza ustawą. Objęte nią podmioty mają czas do kwietnia 2027 roku na wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji i muszą zgłaszać poważne incydenty w ciągu 24 godzin.
Kiedy aplikacja medyczna staje się wyrobem medycznym?
Wtedy, gdy jej przeznaczeniem jest diagnozowanie, monitorowanie stanu pacjenta albo dostarczanie informacji do decyzji terapeutycznych. Takie oprogramowanie trafia według reguły 11 MDR co najmniej do klasy IIa i wymaga certyfikatu jednostki notyfikowanej, na który czeka się zwykle ponad rok. Aplikacja do umawiania wizyt, przypomnień czy płatności wyrobem medycznym nie jest.